[RECENZJA] Wolfenstein VR

Kiedy zapowiedziano, że nad grą VR w uniwersum Wolfensteina pracują wspólnie dwa gigantyczne studia – MachineGames oraz Arkane Studios – oczekiwania fanów poszybowały pod sam sufit. Wizja przejęcia kontroli nad potężnymi, nazistowskimi maszynami bojowymi w paryskim ruchu oporu z lat 80. brzmiała jak przepis na murowany hit.

Niestety, rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana. Wolfenstein: Cyberpilot to produkcja, która potrafi zachwycić wykonaniem pojedynczych elementów, ale jednocześnie pozostawia spory niedosyt.

Ogień, laser i stal: Prawdziwa moc maszyn

Wcielasz się w postać bezimiennego hakera paryskiego ruchu oporu. Zamiast biegać z karabinem po planszy jak B.J. Blazkowicz, siedzisz na specjalnym fotelu w bazach wypadowych i zdalnie przejmujesz kontrolę nad najgroźniejszymi maszynami wroga:

  • Pantzzerhund: Mechaniczny, ziejący ogniem pies bojowy, który taranuje i spala posterunki wroga.
  • Drone: Cichy, latający dron wyposażony w kamuflaż i laser, stworzony do cichej eliminacji.
  • Zitadelle: Gigantyczny, ciężko opancerzy mech z działkiem obrotowym i wyrzutnią rakiet.

Sam moment sterowania tymi kolosami daje ogromną satysfakcję. Oglądanie świata z kokpitu wielkiego mecha, kruszenie osłon wroga czy palenie całych oddziałów miotaczem ognia wywołuje uśmiech na twarzy. Modele broni i maszyn są dopracowane w najmniejszych szczegółach, a oprawa audiowizualna stoi na bardzo wysokim poziomie.

Szybka przejażdżka bez głębi

Głównym problemem Cyberpilota jest fakt, że gra sprawia wrażenie bardziej wyreżyserowanego dema technologicznego niż pełnoprawnej, rozbudowanej produkcji AAA.

  1. Bardzo krótki czas gry: Całość można ukończyć w około 1,5 do 2 godzin. Gdy mechaniki zaczynają się rozkręcać, gra nagle się kończy.
  2. Liniowość i brak wyzwania: Misje są mocno korytarzowe. Przeciwnicy wybiegają wprost pod nasze celowniki, a sztuczna inteligencja nie stawia niemal żadnego oporu.
  3. Męczące sekwencje hakerskie: Pomiędzy misjami musisz fizycznie naprawiać i modyfikować maszyny w laboratorium (wyciąganie układów scalonych, odkręcanie śrub). Choć w VR wygląda to ładnie, po trzecim razie staje się nużącym zapychaczem czasu.

Specyfikacja i szybkie fakty (Pytania i Odpowiedzi)

Na jakich platformach jest dostępne Wolfenstein: Cyberpilot?

Gra wydana została na PC VR (SteamVR) oraz PlayStation VR (PSVR1).

Czy gra oferuje tryb wieloosobowy lub kooperację?

Nie, to w 100% produkcja przeznaczona dla jednego gracza (Single Player).

Czy w grze występuje choroba lokomocyjna?

Ze względu na fakt, że przez większość czasu siedzimy w kokpicie mecha lub drona, poziom Motion Sickness jest umiarkowany. Gra oferuje podstawowe opcje komfortu.

Werdykt: Niezła rozrywka, ale tylko na jeden wieczór

Wolfenstein: Cyberpilot to ładny, efektowny, ale bardzo krótki spin-off. Sterowanie wielkimi maszynami bojowymi w VR daje sporo frajdy i pozwala poczuć potęgę żelaza, jednak niedobór treści, liniowość i brak wyzwania sprawiają, że to tytuł głównie dla zagorzałych fanów uniwersum kupowany na mocnej wyprzedaży.

Ocena vrgry.pl: 6/10

🟢 PLUSY🔴 MINUSY
Genialne uczucie potęgi podczas sterowania Panzzerhundem i MechemBardzo krótki czas gry (zaledwie 1.5 – 2 godziny)
Świetna oprawa graficzna i dopracowane modele maszynPłytka, skrajnie liniowa rozgrywka i słaba sztuczna inteligencja
Dobre wykorzystanie fizyczności VR w kokpicieNużące i powtarzalne sekwencje naprawcze w bazie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *