[RECENZJA] The Elder Scrolls V: Skyrim VR

Wypuszczony pierwotnie w 2017 roku Skyrim VR miał być dla Bethesda Softworks prostym skokiem na kasę – przeniesieniem legendarnego RPG-a z 2011 roku do gogli VR bez większego wysiłku. Jednak to, co stało się później z tą grą dzięki społeczności moderskiej, przerosło najśmielsze oczekiwania.

Dziś Skyrim VR to najpotężniejsze, najbardziej rozbudowane i immersyjne RPG akcji, w jakie możecie zagrać w goglach. Ale uwaga – droga na szczyt samotnej Góry Barda wymaga krótkiego wyjaśnienia, co tak naprawdę dostajemy w pudełku, a co musimy zrealizować sami.

1. Wersja fabryczna (Czysty Skyrim VR): Nostalgia w 3D

Jeśli odpalisz Skyrim VR prosto ze Steama bez żadnych modyfikacji, dostaniesz klasyczny port „płaskiej” gry. Wygląda to i działa zadowalająco, ale czuć tu ograniczenia dawnych lat:

  • Sterowanie: Machanie mieczem przypomina machanie wirtualną wicią – brak tu jakiegokolwiek oporu fizycznego czy czucia wagi broni.
  • Menu i Interfejs: Zbieranie przedmiotów odbywa się przez tradycyjne, pływające okienka UI, a łuk działa mocno zręcznościowo.

Jednak nawet w tej podstawowej wersji skala świata po po prostu poraża. Stanąć fizycznie u stóp krawędzi Samotni, spojrzeć w górę na podniebnego Smoka rozpościerającego skrzydła czy wejść do ciemnej jaskini z pochodnią trzymaną w dłoni – to uczucie, którego nie zapewni żaden płaski ekran. Cała ogromna kampania wraz z dodatkami (Dawnguard, Hearthfire, Dragonborn) gwarantuje ponad 100 godzin bezprecedensowej przygody.

2. Wersja zmodyfikowana (Modded Skyrim VR): Absolutny majstersztyk

To, co czyni z Skyrim VR grę wszech czasów w 2026 roku, to darmowe modyfikacje społeczności (takie jak pakiety PLANCK, HIGGS czy VRIK). Zmieniają one grę nie do poznania:

Fizyka i dłonie: Dzięki modom możesz fizycznie chwytać przedmioty, opierać się o meble, a ciosy mieczem zyskują pełne wykrywanie kolizji z ciałami wrogów.

Pasek i ekwipunek: Broń, mikstury i sztylety wyciągasz fizycznie z własnego pasa lub pleców, a zaklęcia rzucasz, układając dłonie w odpowiednie gesty.

Wzmocniony nowymi teksturami i oświetleniem Skyrim VR potrafi wyglądać lepiej niż większość natywnych gier tworzonych współcześnie od zera pod wirtualną rzeczywistość.

Gdzie leży problem?

  • Lenistwo deweloperów: Nie da się ukryć, że Bethesda wydała ten port po linii najmniejszego oporu. Bez zaangażowania graczy i modów, podstawowa wersja gry wypada blado pod kątem czysto VR-owych mechanik.
  • Próg wejścia dla modowania: Aby doprowadzić grę do stanu idealnego, trzeba poświęcić trochę czasu na konfigurację (choć automatyczne instalatory, takie jak Wabbajack, bardzo to ułatwiają).
  • Brak oficjalnej wersji na Questy bez PC: Gra w pełnej krasie wymaga podłączenia gogli do komputera (PC VR).

Werdykt: Król RPG-ów jest tylko jeden

The Elder Scrolls V: Skyrim VR to gra-legenda. W wersji fabrycznej to wciąż potężne, klimatyczne RPG z niezrównanym światem, które jednak trąci myszką pod względem mechaniki. Jednak po poświęceniu chwilki na dodanie modów, zmienia się w absolutnie najlepsze i najbardziej bezkompromisowe doświadczenie RPG w historii wirtualnej rzeczywistości. To tytuł, dla którego warto kupić gogle i mocny PC.

Ocena vrgry.pl: 9/10 (po zmodowaniu: 10/10)

🟢 PLUSY🔴 MINUSY
Gigantyczny, tętniący życiem świat na ponad 100+ godzinSurowy, leniwy port w wersji fabrycznej (bez modów)
Nieprawdopodobne poczucie skali budynków, potworów i górBrak czysto VR-owej fizyki walki na starcie
Niesamowity potencjał modowania (mod społeczności zmienia gry)Wymaga PC VR do pełnego rozwinięcia skrzydeł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *