[RECENZJA] Behemoth. Shadow of the Colossus spotyka Skyrim w najbrutalniejszej grze roku

Kiedy studio Skydance Games pokazało pierwsze zapowiedzi Behemotha, gracze VR z miejsca zaczęli ostrzyć miecze. Twórcy Saints & Sinners udowodnili już przecież, że potrafią stworzyć najbardziej mięsisty i fizyczny model walki wręcz w historii wirtualnej rzeczywistości. Przeniesienie tej formuły do ponurego, zrujnowanego świata fantasy, gdzie oprócz ludzkich przeciwników musimy stawić czoła potworom wielkości kilkupiętrowych bloków, brzmiało jak przepis na grę ostateczną.

Po przejściu całej kampanii i pokonaniu wszystkich wielkich bestii mogę Wam jedno obiecać: Wasze ręce będą boleć od machania mieczem, a kark od ciągłego zadzierania głowy do góry. To monumentalne, bezwzględne i cholernie satysfakcjonujące doświadczenie.

Ciężar stali i krew na śniegu

Jeśli graliście w Walking Dead od Skydance, to w Behemoth poczujecie się jak w domu, tylko z o wiele cięższym arsenałem. Fizyka walki bronią białą to absolutne mistrzostwo świata. Zapomnijcie o bezmyślnym machaniu nadgarstkami – tutaj każdy miecz, topór czy tarcza mają swoją rzeczywistą, symulowaną wagę.

Aby zadać śmiertelny cios, musisz wziąć pełny zamach całym ciałem.

  • Parowanie: Wróg wyprowadza potężne uderzenie znad głowy? Musisz fizycznie unieść miecz poziomo lub zablokować cios tarczą pod odpowiednim kątem, czując wyraźny opór na kontrolerach.
  • Brutalność: Gra nie bierze jeńców. System odcinania kończyn i dekapitacji jest przerażająco precyzyjny. Kiedy blokujesz cios zbira, wytrącasz go z równowagi, a potem płynnym ruchem odcinasz mu rękę trzymającą broń – realizm i mięsistość tych starć po prostu zwalają z nóg.

Do tego dochodzi linka z hakiem, która służy nie tylko do eksploracji. Możesz wystrzelić ją w stronę ludzkiego przeciwnika, przyciągnąć go do siebie i wbić mu miecz prosto w klatkę piersiową. Czysta, pierwotna adrenalina.

Behemoty, czyli potęga skali, która paraliżuje

Prawdziwym sercem gry są jednak tytułowe Behemoty. To wieloetapowe, genialnie zaprojektowane walki z bossami, które wyciskają z wirtualnej rzeczywistości to, co najlepsze – poczucie absolutnej bezradności wobec gigantów.

Kiedy z lodowej mgły wyłania się gigantyczny, obrośnięty skałami potwór, monitor nigdy nie oddałby tego strachu. W goglach VR stoisz u stóp kilkudziesięciometrowej bestii, której każdy krok powoduje drżenie ziemi i dudnienie w słuchawkach.

Aby pokonać Behemotha, musisz połączyć mechanikę walki z ekstremalną wspinaczką. Unikasz uderzenia wielkiej łapy, chwytasz za futro lub wystające lodowe kolce na ciele potwora i fizycznie, ręka za ręką, wspinasz się po jego ciele, szukając słabych punktów, w które musisz wbić swoje ostrze.

Te momenty to absolutny opad szczęki. Imersja i potęga skali sprawiają, że serce bije jak oszalałe.

Gdzie mroźne fantasy łapie zadyszkę?

Behemoth jest bliski doskonałości, ale potrafi też zirytować kilkoma niedociągnięciami:

  1. Monotonne sekcje między bossami: Droga od jednego Behemotha do drugiego to często korytarzowe, mroźne lokacje, w których rozwiązujemy proste zagadki środowiskowe (przesuń skrzynię, strzel z łuku w przełącznik) i walczymy z falami identycznych ludzkich przeciwników. Po kilku godzinach te sekwencje zaczynają nużyć.
  2. Problemy z chwytaniem krawędzi podczas wspinaczki: W trakcie dynamicznych walk z bossami, gdzie liczy się każda sekunda, system wspinaczki potrafi spłatać figla. Zdarza się, że ręka „nie zarejestruje” chwytu futra czy skały, przez co spadamy w przepaść i musimy powtarzać długi etap starcia.
  3. Wysokie wymagania sprzętowe: Gra wygląda zjawiskowo – mgła, śnieżyce, tekstury pancerzy to najwyższa półka. Jednak w wersji na PC VR optymalizacja pozostawia trochę do życzenia, a na Meta Quest 3 zdarzają się widoczne spadki ostrości (agresywne skalowanie rozdzielczości w locie), gdy na ekranie dzieje się zbyt wiele.

Werdykt: Nowy wyznacznik dla gier akcji VR

Behemoth to bezkompromisowe, mroczne dzieło, które redefiniuje pojęcie epickości w wirtualnej rzeczywistości. Skydance Games wzięło sprawdzony system walki i połączyło go z zapierającymi dech w piersiach starciami z gigantami. Mimo drobnych potknięć technicznych i nieco monotonnych etapów przejściowych, to absolutny „must-have” i jedna z najważniejszych gier tego roku. Przygotujcie się na solidny fizyczny wycisk!

Ocena vrgry.pl: 8.9 / 10

🟢 PLUSY🔴 MINUSY
Bezkonkurencyjny, niezwykle fizyczny i brutalny model walkiMonotonne sekcje korytarzowe między bossami
Monumentalne, zapierające dech w piersiach walki z BehemotamiOkazjonalne błędy detekcji chwytu przy wspinaczce
Świetne wykorzystanie linki z hakiem w walce i ruchuSpadki płynności i ostrości przy większym chaosie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *